Powrót do Szanghaju: początek nowego rozdziału
Pierwszy weekend listopada ponownie otworzyliśmy podróżniczy dziennik marki Nestville Whisky, aby wzbogacić go o kolejne doświadczenia z naszej wyprawy do Szanghaju – Perły Orientu i jednego z najpiękniejszych miast Azji.
Nasza opowieść o tym, jak po raz drugi w tym roku podróżujemy do Szanghaju i po raz czwarty do Azji, zaczęła się na lotnisku – wśród walizek i cichego oczekiwania. Siedzieliśmy w hali odlotów, a każdy z nas zastanawiał się nad tym, co przyniosą nadchodzące dni. Wiedzieliśmy, że wyruszamy daleko, poza granice kontynentów, ale nikt nie wiedział, co czeka nas w wielkim świecie. Mieliśmy nadzieję, że Szanghaj przyjmie nas z otwartymi ramionami. I tak właśnie się stało. Ale nie uprzedzajmy faktów… Chcemy opowiedzieć wam wszystko dokładnie, szczegół po szczególe, abyście jeszcze raz przeżyli tę długą podróż razem z nami!
Pierwsze światła metropolii i dotyk nieskończonej energii
Po nieskończenie długim locie, gdy pod nami rozbłysła świetlna mapa Szanghaju, wiedzieliśmy, że czeka nas kolejna przygoda. Każdy budynek emanował światłem, każda ulica pulsowała energią, a my czuliśmy, że wchodzimy do świata, który nigdy nie zasypia. Następnego dnia, stojąc przed National Exhibition and Convention Center, mieliśmy wrażenie, jakby przed nami wyrastało nowoczesne miasto poświęcone światowemu handlowi. Ogromne przeszklone hale, nieskończone metry kwadratowe, zapach przypraw z całego świata i tysiące ludzi, którzy przybyli z takim samym entuzjazmem jak my – wszystko to tworzyło atmosferę, której nie da się porównać z niczym, czego dotąd doświadczyliśmy.



Pierwszy dzień targów CIIE był dla nas próbą. Nerwy można było kroić nożem. Wtedy jeden z kolegów, przy filiżance kawy, powiedział zdanie, które później stało się symbolem całych targów: „To jest moment, do którego przygotowywaliśmy się przez wiele miesięcy. Razem pokażemy wyjątkowość Nestville Whisky całemu światu.” Były to słowa, które rosły w nas z każdym gościem zatrzymującym się przy naszym stoisku. Gdy bramy wystawowe się otworzyły, odwiedzający wypełnili hale szybciej, niż zdążyliśmy dokończyć ostatnie szczegóły. Tak rozpoczęła się historia, którą będziemy opowiadać jeszcze długo po powrocie do domu.
Whisky, która łączy kultury
Krótko po otwarciu targów podszedł do nas młody przedsiębiorca z Pekinu. Uważnie słuchał naszej opowieści, spróbował Nestville Whisky i powiedział: „Wasza whisky ma duszę. Czuję w niej coś, czego u nas w Azji nie mamy. Smakuje jak dom, choć pochodzi z miejsca, w którym nigdy nie byłem.” Jego słowa głęboko nas poruszyły. Wtedy zrozumieliśmy, że to, co robimy, ma zdolność przemawiać do ludzi ponad granicami kultur.
Później przyszedł wystawca z Japonii. Trzymał kieliszek w ręku, przez chwilę milczał, po czym powiedział: „W waszej whisky czuć szacunek dla pochodzenia. Dokładnie to, co staramy się zachować również w naszych produktach.” Jego ciche uznanie przypomniało nam, że rzemiosło ma uniwersalny język.
Najbardziej emocjonujące momenty pojawiały się nieustannie. Nasze stoisko przeobrażało się w miejsce spotkań, uśmiechów i rozmów, których nie byliśmy w stanie wszystkich naraz ogarnąć. Każdego dnia pojawiali się nowi partnerzy biznesowi, nowe twarze, nowe kontakty. A wśród tego wszystkiego nasz zespół pracował z niesłabnącą energią, uśmiechem i pokorą. Podczas jednej krótkiej przerwy obiadowej, gdy na chwilę usiedliśmy, kolega powiedział: „Kiedy patrzę wokół, uświadamiam sobie, jaką drogę przeszliśmy… i wiem, że pójdziemy jeszcze dalej.” Te słowa towarzyszyły nam przez cały dzień.


Dowód, że należymy do świata
Ostatni dzień CIIE był pełen emocji. Zmęczenie mieszało się z dumą i wdzięcznością. Podczas krótkiej przerwy dyrektor marketingu Nestville Whisky powiedział zdanie, które w tamtej chwili oddawało absolutnie wszystko: „Pamiętacie, jacy byliśmy na początku zdenerwowani? A zobaczcie na nas teraz… ludzie przychodzą sami, szukają nas, chcą nas poznać. A my nie wiemy, czy zdążymy porozmawiać ze wszystkimi.” Były to słowa, które przypomniały nam, jak ogromną drogę przebyliśmy przez te dni i jak wiele osiągnęliśmy.
Gdy targi zbliżały się ku końcowi, zmęczeni, ale pełni dumy, staliśmy przy naszym stoisku i obserwowaliśmy powoli cichnący ruch. Nasz CEO zatrzymał się na moment, rozejrzał wokół i powiedział cicho: „Chłopcy, widzicie to? To dowód, że nasza whisky ma swoje miejsce na świecie. Znów to udowodniliśmy.” Wtedy poczuliśmy, że całe zmęczenie ma sens. Tuż przed samym końcem podszedł do nas odwiedzający z Indii – trzeci dzień z rzędu. Spojrzał na naszą butelkę i powiedział: „Wasza whisky smakuje jak wspomnienie, którego nie chcę nigdy zapomnieć. Czuć w niej serce i ciepło ludzkich rąk.” Był to moment, który zamknął całą mozaikę emocji, jakie zebraliśmy podczas targów.
Gdy opuszczaliśmy teren wystawowy, światła powoli gasły, stoiska zamykano, a gwar zamieniał się w ciche echo całego tygodnia. W naszych sercach pozostało jednak silne poczucie, że byliśmy częścią czegoś większego, niż potrafiliśmy sobie wyobrazić. Czegoś, co będzie w nas wybrzmiewać jeszcze długo po powrocie do domu.



Wzrost, który dostrzegasz dopiero w chwilach ciszy
A potem nadszedł czas odlotu. Gdy nasze samolot wznosił się ku niebu, obserwowaliśmy z zapartym tchem światła Szanghaju, które powoli znikały pod nami. Po raz pierwszy od wielu dni mieliśmy chwilę tylko dla siebie i własnych myśli. Mieszanka emocji była niezwykle silna – zmęczenie, które wreszcie mogło wybrzmieć, duma rosnąca z każdą wspomnianą chwilą z targów, ogromna wdzięczność za zespół, za ludzi, którzy odwiedzili nasze stoisko, za możliwości, które się przed nami otworzyły. A wśród tego wszystkiego ciche uświadomienie sobie, że wracamy z czymś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze.
Gdy samolot wzbił się ponad chmury, poczuliśmy niezwykłą mieszankę nostalgii i spokoju. Zostawialiśmy za sobą miejsce, które dało nam więcej, niż oczekiwaliśmy. Jednocześnie wiedzieliśmy, że ta podróż zmieniła nas – jako zespół i jako ludzi. Że gdy nasz samolot wyląduje, nie będziemy już tymi samymi osobami, które przed dwoma tygodniami siedziały w hali odlotów, nieświadome, jak ogromna przygoda je czeka.

CIIE Shanghai 2025 to rozdział nie tylko w podróżniczym dzienniku Nestville Whisky, ale także w naszym życiu. Jeden z tych, do których będziemy wracać z pokorą, dumą i głęboką wdzięcznością. A to jest uczucie, którego nie można spakować do walizki, lecz niesie się je ze sobą jeszcze długo.
Na zdrowie z Chin! I za wszystko, co dopiero przed nami!

